niedziela, 18 lutego 2018

Wolibórz, Podlesie (2)

Jedna z trudniejszych do odnalezienia plenerowych postaci św. Jana Nepomucena w powiecie kłodzkim, chociaż dojazd do niej jest bardzo łatwy - stoi 2 m od drogi wojewódzkiej. Przy tym figura jest bardzo ciekawa, postument bardzo efektowny, widoczki (przyda się niewielki zoom) bardzo ładne, a jesienią gruszki w otoczeniu najpiękniejsze!


Zapraszamy do powtórnego odwiedzenia jednej z dwóch plenerowych figur "naszego" Jana znajdujących się we wsi Wolibórz położonej w gminie Nowa Ruda. Tę figurę opisaliśmy w maju 2014 r. w pierwszych postach tego blogu. Teraz (jak to czasami powtarzamy) hobbystycznie nieco dojrzeliśmy, przez co odwiedzamy spokojniej, a rzeźby oglądamy i fotografujemy dużo dokładniej.

Do tej pory problemem przy poszukiwaniu tej figury były niedokładne opisy jej lokalizacji - pisano o Woliborzu, bez wspominania, że stoi w oddalonym przysiółku Podlesie. Do tego w pobliżu pomnika nie ma możliwości zatrzymania się samochodem, a figura była mocno zarośnięta samosiejkami.
Tak figura wyglądała w 2014 r. i to już po pracowitym odginaniu (kijem przez płot) zasłaniających ją gałęzi:


Od niedawno zlokalizowanie pomnika stało się bardzo łatwe - naprzeciwko powstał przystanek PKS, a w pobliżu postawiono widoczną z daleka wieżę telekomunikacyjną.


Do przysiółka Podlesie w Woliborzu bezpośrednio dojedziemy DW 385 - odcinek: Ząbkowice Śląskie DK 8 - Srebrna Góra - Wolibórz. Co ważne, tylko 1,2 km mamy od skrzyżowania DW 385 z DW 384 - odcinek Nowa Ruda - Bielawa - Dzierżoniów - Łagiewniki DK 8.

Dlaczego ta figura stoi w tak nietypowym miejscu? Daleko od wody, daleko od kościoła, daleko od skrzyżowania?
Nie wiemy, ale na pewno lokalizacja jest zaplanowana. Pomnik stoi na pochyłym gruncie, poniżej drogi, więc wyposażono go w bardzo wysoki postument - aby był dobrze widoczny z drogi:


Dodatkową niedogodnością jest ustawienie postaci twarzą na północ, więc popołudniami można spotkać słońce świecące prosto w twarz. Przy planowaniu odwiedzin warto przypomnieć sobie przysłowie: "Kto rano wstaje, temu..."

Przeciągnął nam się ten wstęp, czas przejść do konkretów...
Przyglądamy się ze wszystkich stron postaci stojącej w niewielkim kontrapoście (lewa noga) - różne pory dnia i roku:


Przed przejściem do ciekawych szczegółów zachęcamy do obejrzenia naszych "fotoopisów": o typowym stroju kanonika oraz o głównych atrybutach św. Jana Nepomucena.

Pokazany powyżej strój barokowego kanonika w tym przypadku składa się z: sutanny z widocznymi 11 ogromnymi guzikami, komży - rokiety obszytej koronką oraz almucji - futrzanej peleryny, tutaj ze słabo wyeksponowanym kapturem. Na głowie skromny biret, na nogach typowe trzewiki.
Warto zwrócić uwagę na pozostałości powszechnej niegdyś polichromii - poniżej pozostałości czerni sutanny. Przy okazji przyglądnijcie się ciekawej koronce almucji.
Niestety, na tym ujęciu wyraźnie widać zniszczenia dolnej części figury - przy jej styku z postumentem.


Strój kanonika jest najważniejszym atrybutem św. Jana Nepomucena.
Kolejnym głównym atrybutem jest krucyfiks, tutaj ułożony na lewym ramieniu i podtrzymywany lewą dłonią (przez materiał). Zwróćcie uwagę na rzadko spotykane ułożenie prawej dłoni na sercu - w geście przysięgi:


Nie dostrzegamy trzeciego z głównych atrybutów - gałązki palmy.
A co z ostatnim i najbardziej charakterystycznym atrybutem tego świętego - aureolą z pięcioma gwiazdami?
Tutaj sprawa jest ciekawa - po śladach (zwłaszcza z naszej prawej strony) wyraźnie widać, że kiedyś była.


Przejdźmy do postumentu - bardzo ciekawego, ale w porach "liściastych" często przysłoniętego. A w dodatku najczęściej widzimy go "pod światło".


Jest to bardzo rzadko spotykany Język w glorii w relikwiarzu - element kultu patrona spowiedników.
W powiecie kłodzkim podobny (chociaż gorszej klasy) znajdziecie w Ratnie Górnym.

Powyżej relikwiarza dwa putta i już tylko jeden kuty uchwyt na świecę:


Poniżej relikwiarza inskrypcja wotywna:


A przy samej ziemi nazwisko twórcy lub fundatora i data - rok 1787:


Pokazywane zdjęcia powstały w: maju 2014 r., lutym i październiku 2015 r., wrześniu 2016 r. i sierpniu 2017 r.

Poniżej lokalizacja postaci.

niedziela, 31 grudnia 2017

Praga, Navalis 2017

W ostatni dzień roku wielu porządkuje swoje noworoczne postanowienia. Zachęcamy do umieszczenia wśród nich uczestnictwa w uroczystościach imieninowych. Zaskoczonych uspokajamy, że oczywiście chodzi o imieniny św. Jana Nepomucena.
Wspomnienie liturgiczne tego świętego ("po cywilnemu" - imieniny) na świecie jest obchodzone 16 maja. Polska jest tutaj wyjątkiem - u nas jest to 21 maja.
Warto te szczególne imieniny obchodzić w kraju solenizanta - w Czechach. Statystycznie kraj jest to podobno mało katolicki, ale svatý Jan Nepomucký jest bardzo odświętnie wspominany jak kraj długi i szeroki. Warto to wykorzystać i w tym dniu odwiedzić sąsiadów.

W roku 2015 odwiedziliśmy sanktuarium pielgrzymkowe św. Jana Nepomucena na wzgórzu Zelená Hora w mieście Ždár nad Sázavou, wpisane na Listę światowego dziedzictwa UNESCO.
W roku 2016 odwiedziliśmy barokową kaplicę na wzgórzu Kopeček w mieście Letohrad.

W roku 2017 przyszedł czas na wyjazd do Pragi - na propagowane przez stronę Svatojánske slavnosti Navalis - The St. John’s Festival Navalis święto Navalis - czyli wigilię imienin św. Jana Nepomucena.

Przyjechaliśmy do Pragi dzień wcześniej i wykorzystując długi dzień od razu ruszyliśmy na spacer do najbardziej "skaliście" położonej ze wszystkich nam znanych Janowych figur - obok kościoła pw. sv. Filipa a Jakuba przy ul. Na Zlíchově w dzielnicy Hlubočepy.


Tradycyjnie pracownicza część ekipy pracowała...


... a reprezentacyjna część ekipy reprezentowała.


Wieczorem spacer - plakaty zapowiadające to niezwykłe wydarzenie wisiały na wielu budynkach.


Szczegółowe informacje dostępne były niemal wszędzie - niestety, brakowało ulotek w języku polskim.


Kolację oczywiście spędziliśmy w towarzystwie Jana - na tarasie restauracji U zavěšenýho kafe - divadlo pokračuje.


Uroczysty poniedziałek rozpoczął się od przesympatycznego akcentu - zaprosił nas Vojtěch Pokorný, prezes Svatojánský spolek, z.s. - organizatora obchodów. Zostaliśmy oprowadzeni po barkach przycumowanych do brzegu Wełtawy - tuż przy barce "koncertowej" i zaproszeni na rejs po Wełtawie z widokiem na pierwszego z Janów:


Rejs był ciekawy, ale czas goni - więc prawie biegniemy na Hradčanské náměstí, by przyjrzeć się strojeniu koni biorących udział w procesji.


Przy okazji sympatyczne spotkanie z oficjelami - po lewej znany nam już Vojtěch Pokorný, a po prawej Zdeněk Bergman, szef współorganizatora - firmy Pražské Benátky s.r.o..


Przy ścianie Pałacu Arcybiskupów odbył się koncert pieśni ludowych.


Kolejnym punktem programu było błogosławieństwo dla jeźdźców, koni i pielgrzymów. Z balkonu pałacu udzielali go: Prymas Czech - kardynał Dominik Duka i nuncjusz apostolski w Czechach - arcybiskup Giuseppe Leanza.


Teraz czekał nas przemarsz pod niedawno przez nas opisywaną figurę św. Jana Nepomucena na Pohorelcu.


Tutaj w telegraficznym skrócie: przemowy, odczyt, błogosławieństwo i śpiewy, a po nich przejście do katedry św. Wita.


O uroczystej mszy w katedrze pw. sv. Víta, Václava a Vojtěcha reportersko niewiele możemy powiedzieć. Staliśmy grzecznie za ławkami i przy słabym oświetleniu, braku statywów i dużej odległości niewiele mogliśmy sfotografować.


Należy pamiętać, że w katedrze znajduje się opisana przez nas przepiękna, srebrna konfesja z grobem "naszego" świętego. Warto ją zobaczyć! Przy okazji - przy murach katedry stoi również przez nas opisany, najbardziej znany pomnik z "leżącym Janem". Niestety, otoczenie aktualnie remontowane.


Z palmą w dłoni można szykować się do procesji w kierunku mostu Karola.


Długa procesja powoli wychodzi z katedry...


... a później przechodzi przez dziedzińce Pražského hradu.


Teraz stroma uliczka Ke Hradu z piękną, opisaną przez nas figurą św. Jana z roku 1709.


Dalej wąskimi ulicami, wśród turystów i samochodów, w kierunku mostu Karola.


A na moście honorowa straż przy pomniku i tłumy turystów, tym razem skutecznie uniemożliwiające zdjęcia ceremonii przed pomnikiem.


Tymczasem zrobiło się późno, za chwilę spadochroniarz z Polski przeleci pod przęsłem mostu, a po nim kolejnych 5 spadochroniarzy nad Wełtawą.


Za ciemno na zdjęcia z aparatów, pozostaje niezawodny P10, a przed nami barokowy koncert na wodzie.


Na zakończenie baśniowy pokaz fajerwerków.


Mamy nadzieję, że ten wybór spośród niemal tysiąca zdjęć zachęcił Was do wpisania jubileuszowego Navalis 2018 do planów na przyszły rok.

Wszystkiego najlepszego w nadchodzącym roku!